Na pierwszych zajęciach ludzie pytają mnie o jedzenie przed treningiem tak, jakby istniała jedna poprawna odpowiedź — banan, owsianka, shake, coś. Prawda jest mniej spektakularna: przy treningu trwającym godzinę to, co zjesz tuż przed, ma dużo mniejsze znaczenie niż to, co jadłeś przez poprzednie dwa dni. Ale „mniejsze" nie znaczy „żadne", a przy niektórych porach dnia różnica jest odczuwalna od pierwszej serii.
Mięsień pracujący przez godzinę na średniej intensywności czerpie energię głównie z glikogenu — cukru zmagazynowanego w samych mięśniach i w wątrobie. Zapas ten starcza zwykle na 60–90 minut solidnego wysiłku i nie uzupełnia się z posiłku zjedzonego dwadzieścia minut wcześniej. On się buduje przez dobę czy dwie.
Posiłek przed treningiem robi więc dwie inne rzeczy. Po pierwsze — stabilizuje poziom cukru, co przekłada się na to, czy po trzydziestu minutach masz jeszcze ochotę na cokolwiek. Po drugie, przy dłuższym wysiłku dostarcza cukru, z którego organizm może korzystać na bieżąco, oszczędzając zapasy.
I rzecz trzecia, o której nikt nie pisze w tabelach: posiłek przed treningiem działa na głowę. Osoby, które wychodzą z domu głodne, częściej skracają trening — nie dlatego, że zabrakło im paliwa, tylko dlatego, że myślą o kolacji.
Analiza badań porównujących wysiłek na czczo i po posiłku wykazała, że przy krótszym wysiłku różnicy w wynikach praktycznie nie ma. Przewaga stanu najedzonego pojawia się dopiero przy wysiłku dłuższym niż około godzina — i rośnie wraz z czasem trwania.
Przy aerobowym wysiłku na czczo organizm faktycznie spala w trakcie więcej tłuszczu niż po posiłku. Nie przekłada się to jednak automatycznie na większą utratę tkanki tłuszczowej, bo w pozostałej części doby bilans się wyrównuje. O odchudzaniu decyduje suma dnia, nie pora treningu.
Wniosek praktyczny: trening na czczo nie jest ani szkodliwy, ani magiczny. Jeśli dobrze się z nim czujesz i trwa poniżej godziny — rób go spokojnie. Jeśli po dwudziestu minutach robi Ci się słabo, to nie kwestia charakteru, tylko fizjologii.
„Mam podopiecznych na treningach o siódmej rano, którzy przez lata nie byli w stanie nic przełknąć przed wyjściem. Rozwiązaniem nie okazał się posiłek, tylko pół szklanki soku albo łyżka miodu dziesięć minut wcześniej. Żołądek tego nie zauważa, a głowa i nogi — owszem.”
Im bliżej treningu, tym mniej i tym prościej. Żołądek potrzebuje krwi na trawienie, a mięśnie na pracę — i te dwie potrzeby bardzo źle się dogadują.
| Czas przed treningiem | Co zjeść | Przykład |
|---|---|---|
| 3–4 godziny | Normalny posiłek: węglowodany, białko, trochę tłuszczu | Ryż z kurczakiem i warzywami |
| 2 godziny | Mniejszy posiłek, mało tłuszczu i błonnika | Kanapki z twarogiem, owsianka na wodzie |
| 1 godzina | Lekka przekąska, głównie węglowodany | Banan, jogurt naturalny, kromka z miodem |
| 15–30 minut | Coś płynnego lub bardzo małego | Sok, banan, garść suszonych owoców |
| Nic nie zdążysz | Trenuj | Przy godzinie wysiłku nic złego się nie stanie |
Tłuszcz i błonnik spowalniają opróżnianie żołądka — dlatego pełnoziarnista kanapka z awokado to świetny posiłek o jedenastej i fatalny pomysł na dwadzieścia minut przed przysiadami.
Po nocy zapas glikogenu w wątrobie jest najniższy w ciągu doby. Mięśnie swój zapas mają nadal, więc do treningu siłowego to zwykle wystarcza, ale przy dłuższym cardio potrafi zabraknąć.
Jeśli trenujesz rano i nie chcesz jeść, sprawdza się kolejność: wieczorna kolacja z węglowodanami, rano coś płynnego, a pełny posiłek po treningu. To zdecydowanie skuteczniejsze niż zmuszanie się do owsianki o szóstej.
Kiedy to przestaje być kwestią preferencji. Jeśli chorujesz na cukrzycę, przyjmujesz insulinę lub leki obniżające poziom cukru, albo miewasz zasłabnięcia — trening na czczo omów z lekarzem prowadzącym. To samo dotyczy osób w ciąży i po zabiegach bariatrycznych. Ten artykuł dotyczy osób zdrowych.
Przez lata powtarzano, że białko trzeba przyjąć w ciągu trzydziestu minut po treningu, bo inaczej „okno się zamyka". Nowsze prace mocno to złagodziły: liczy się raczej łączna ilość białka w ciągu doby i rozłożenie go na kilka porcji, a nie stoper po ostatniej serii.
Jeśli jadłeś przed treningiem, aminokwasy z tamtego posiłku nadal krążą we krwi godzinę czy dwie po nim. Pośpiech jest uzasadniony tylko wtedy, gdy trenowałeś naprawdę na czczo — wtedy sensownie jest zjeść w ciągu mniej więcej godziny. Ile białka dziennie, rozpisałem osobno: ile białka dziennie przy treningu.
Odżywka przed treningiem ma sens, gdy nie zdążyłeś zjeść. Jako stały zamiennik posiłku u osoby trenującej trzy razy w tygodniu rekreacyjnie — zwykle wydatek bez pokrycia.
Obiad z kotletem i surówką o 17:00 i trening o 18:00 to przepis na ciężar w żołądku przez pierwsze dwadzieścia minut. Ten sam obiad trzy godziny wcześniej jest idealny.
Jeśli trening regularnie „nie idzie", pierwszym podejrzanym nie jest przekąska, tylko liczba przespanych godzin. Pisałem o tym przy śnie a treningu.
Jeśli masz zapamiętać jedno zdanie: przy godzinnym treningu zjedz coś lekkiego i węglowodanowego na 1–2 godziny przed, a jeśli nie zdążysz — trenuj i tak. Największy wpływ na to, jak Ci pójdzie, ma sen i jedzenie z całego poprzedniego dnia.
Pomaga. Kofeina to jeden z najlepiej udokumentowanych środków poprawiających wydolność i tolerancję wysiłku. Rozsądna porcja to jedna–dwie kawy na 30–60 minut przed. Jeśli trenujesz wieczorem i masz problem ze snem — odpuść.
Nie. Przy spokojnym marszu organizm bez problemu korzysta z tłuszczu i zapasów. Więcej o samym chodzeniu: ile kroków dziennie.
Przed treningiem — banan, bo to szybkie węglowodany i lekki żołądek. Baton proteinowy to raczej uzupełnienie białka w ciągu dnia niż paliwo na trening.
Najpierw odstęp od posiłku — wydłuż go o godzinę. Potem skład: usuń tłuszcz i błonnik z posiłku sprzed treningu. Jeśli to nie pomaga mimo zmian, zgłoś się do lekarza, bo przyczyna może nie leżeć w jedzeniu.
Sam z siebie nie. Decyduje bilans całej doby. Jeśli trening na czczo sprawia, że ćwiczysz regularnie, bo tak Ci wygodnie — jest dobry. Jeśli przez niego trening jest krótszy i słabszy — jest zły.