„Bolą mnie mięśnie, bo nazbierał się kwas mlekowy" — to najtrwalszy mit fitnessu. Nieprawda. Wyjaśnijmy, co powoduje zakwasy (DOMS) i co z nimi robić.
Kwas mlekowy powstaje podczas intensywnego wysiłku, ale jest usuwany w ciągu około godziny po treningu — na długo, zanim pojawią się zakwasy (24–48 h później). Prawdziwą przyczyną są mikrouszkodzenia włókien mięśniowych i towarzysząca im naprawa — całkowicie normalny proces, część tego, jak mięsień odbudowuje się silniejszy [1][2].
Najmocniejszym narzędziem regeneracyjnym nie jest ani masaż, ani rozciąganie, tylko sen — tutaj rozpisuję dlaczego.
„Jak masz DOMS, to i tak idziesz na siłownię — tylko ewentualnie więcej się rozgrzewasz. Nie ma sensu nie ćwiczyć. Chyba że masz naprawdę ciężki trening i ból, który nie przechodzi przez kilka dni.”
Trafnie. Lekki i umiarkowany DOMS nie jest powodem do leżenia — wręcz przeciwnie, ruch (z porządną rozgrzewką) i lekka aktywność poprawiają krążenie i przyspieszają regenerację. Odpuszczasz mocny trening tej samej partii dopiero wtedy, gdy ból jest silny i utrzymuje się kilka dni.
Rozciąganie zakwasów nie usunie — to akurat sprawa zamknięta — ale ma inne, realne zastosowania. Rozpisałem je w tekście o rozciąganiu po treningu.
🚨 Kiedy do lekarza: ból bardzo silny, z dużym obrzękiem, ciemnym moczem lub trwający ponad tydzień to nie zwykłe zakwasy — skonsultuj się ze specjalistą.
Nie. Nasilenie bólu nie odzwierciedla postępów. Z czasem te same treningi przestają dawać zakwasy — to znak adaptacji, nie regresu.
Nie eliminuje ich, ale stopniowe wprowadzanie obciążeń zmniejsza ich nasilenie. Najważniejsze to nie zwiększać wszystkiego naraz.
Regularne NLPZ mogą tłumić adaptacje treningowe. Lepiej postawić na regenerację, sen i lekki ruch.
Po zakwasach wybierz lekki, krótki trening na rozruszanie.
Losuj wyzwanie →