To pytanie pada u mnie na prawie każdym pierwszym treningu, zwykle w formie: „a kiedy mogę robić następną?". I prawie zawsze odpowiedź zaskakuje, bo jest dłuższa niż ta, którą ludzie sobie wyobrażają. Większość osób odpoczywa między seriami jakieś czterdzieści sekund — tyle, ile trwa odłożenie ciężaru i rzut oka w telefon. Badania dość zgodnie mówią, że to za krótko, jeśli zależy nam na sile i mięśniach.
Seria na 8–12 powtórzeń trwa pół minuty. Energia na nią pochodzi głównie z fosfokreatyny — paliwa, które mięsień ma pod ręką i zużywa niemal natychmiast. Problem w tym, że odbudowuje się ono wolniej, niż się wyczerpuje: po minucie masz z powrotem około dwóch trzecich zapasu, pełny powrót zajmuje grubo ponad dwie minuty.
Do tego dochodzi układ nerwowy. Przy cięższych seriach to nie mięsień odmawia pierwszy, tylko zdolność do mocnego, skoordynowanego napięcia. Ona też potrzebuje chwili.
Praktyczny skutek jest prosty: jeśli skracasz przerwę, następna seria wychodzi słabsza. Zamiast 10 powtórzeń robisz 7, zamiast 7 — 5. Tygodniowo przekłada się to na wyraźnie mniej wykonanej pracy, a to właśnie ona napędza postęp.
„Najczęstsza korekta, jaką robię u osób trenujących samodzielnie od roku i stojących w miejscu, nie dotyczy ćwiczeń ani ciężaru. Dotyczy przerw. Wydłużamy je z minuty do dwóch i w ciągu miesiąca liczby na sztandze idą w górę — przy tym samym planie. Ludzie są wtedy szczerze zdziwieni, że «mniej robienia» dało więcej.”
W ośmiotygodniowym eksperymencie z udziałem mężczyzn z doświadczeniem treningowym porównano przerwy 1-minutowe i 3-minutowe przy identycznym planie. Grupa z dłuższymi przerwami uzyskała większy przyrost siły w wyciskaniu i przysiadzie oraz większy przyrost grubości mięśni. Krótsza przerwa nie dała żadnej przewagi.
Zbiorcza analiza badań nad krótkimi i długimi przerwami doszła do wniosku, że przerwy poniżej minuty nie są konieczne do budowania masy, a w części badań wręcz ją ograniczały. Autorzy sugerują, by osoby trenujące siłowo nie skracały przerw poniżej 60 sekund, jeśli celem jest hipertrofia.
Praca mierząca reakcję organizmu bezpośrednio po treningu wykazała, że przy przerwach 1-minutowych synteza białek mięśniowych była niższa niż przy 5-minutowych. Mechanizm pokrywa się więc z efektem obserwowanym po tygodniach treningu.
Warto dodać, co te badania mówią o zmęczeniu: długa przerwa nie oznacza „łatwiej". Oznacza, że trudność przenosi się z dyszenia na faktyczne obciążenie mięśnia — a to właśnie o to chodzi.
| Cel | Przerwa | Jak poznać, że wystarczy |
|---|---|---|
| Siła maksymalna (1–5 powtórzeń) | 3–5 minut | Oddech całkowicie spokojny, czujesz świeżość w pierwszym powtórzeniu |
| Masa mięśniowa (6–12 powtórzeń) | 2–3 minuty | Możesz swobodnie mówić pełnym zdaniem |
| Wytrzymałość mięśniowa (15+) | 45–90 sekund | Oddech przyspieszony, ale pod kontrolą |
| Ćwiczenia izolowane, małe partie | 1–2 minuty | Pieczenie w mięśniu ustąpiło |
| Trening obwodowy | brak lub 10–20 sekund | Inna logika — patrz niżej |
Te widełki nie są sztywne. Przysiad i martwy ciąg angażują pół ciała i wymagają więcej czasu niż uginanie ramion — przy tej samej liczbie powtórzeń.
Stoper jest najprostszy, ale większość ludzi i tak go nie używa. Są trzy działające zamienniki:
Uwaga na telefon. Dwie minuty z telefonem w ręku zamieniają się w siedem i trening rozłazi się na półtorej godziny. Najlepszy kompromis: stoper włączony od razu po odłożeniu ciężaru, telefon odłożony ekranem w dół.
Wszystko powyżej dotyczy treningu seriami, gdzie powtarzasz to samo ćwiczenie. Trening obwodowy działa inaczej: przechodzisz od ćwiczenia do ćwiczenia bez przerwy, bo każde angażuje inne mięśnie. Nogi odpoczywają, kiedy pracują plecy. Przerwa jest tam na końcu całego koła, nie w środku.
Dlatego nie da się porównać „obwód bez przerw" z „serie z trzyminutową przerwą" i uznać jednego za lepszy. To dwa narzędzia do dwóch różnych zadań: obwód oszczędza czas i podnosi tętno, serie z pełną przerwą budują siłę.
Na siłowni łatwo złapać cudze tempo. Problem w tym, że osoba obok może robić coś zupełnie innego — i trenować pod inny cel.
Dwie minuty po przysiadzie są uzasadnione. Dwie minuty po wznosach bokiem na barki to głównie strata czasu. Dobierz do ćwiczenia, nie do planu.
Jeśli przy trzeciej serii potrzebujesz pięciu minut, żeby w ogóle ją wykonać, problem najczęściej leży w ciężarze dobranym na wyrost. Przerwa tego nie naprawi.
Jeśli masz zapamiętać jedno zdanie: przy standardowym treningu na 8–12 powtórzeń odpoczywaj dwie minuty. To ustawienie domyślne, od którego warto zacząć — i w większości przypadków wystarczy je zostawić.
W trakcie treningu — nieco tak, bo tętno zostaje wyżej. W skali całego dnia różnica jest niewielka i zwykle nie warta utraty jakości serii. Więcej o liczbach: ile kalorii spala trening.
Nie skracaj przerw — skróć listę ćwiczeń. Lepiej zrobić trzy ćwiczenia porządnie niż sześć na skróty. Druga opcja to łączyć w pary ćwiczenia na różne partie i odpoczywać naprzemiennie.
Długie rozciąganie ćwiczonego mięśnia bezpośrednio przed kolejną serią potrafi chwilowo osłabić. Lepiej po treningu — pisałem o tym przy rozciąganiu po treningu.
Opór jest mniejszy, więc przerwy mogą być krótsze — zwykle 60–90 sekund. Zasada zostaje ta sama: kolejna seria ma wyglądać tak samo dobrze jak poprzednia.
Nie, jeśli plan jest sensownie ułożony. Pięć ćwiczeń po trzy serie z dwuminutową przerwą to około 50 minut z rozgrzewką. Wieczność robi się wtedy, gdy ćwiczeń jest dwanaście.