Najlepsza pora na trening to ta, której się realnie trzymasz. Różnice między rankiem a wieczorem istnieją, ale są na tyle niewielkie, że dla zdrowia i sylwetki ważniejsza jest regularność niż godzina na zegarze. Mimo to warto znać plusy i minusy obu opcji — pomogą Ci wybrać porę pod siebie.
Wiele parametrów wydolności — siła, moc, skoczność — bywa nieco wyższych po południu i wieczorem, gdy temperatura ciała jest wyższa. W badaniu młodych aktywnych kobiet moc szczytowa i wysokość wyskoku były wyższe po południu niż rano [1].
To dlatego część osób bije „życiówki" wieczorem. Ale uwaga — to różnice rzędu kilku procent, istotne głównie dla sportowców walczących o wynik, a nie dla kogoś, kto chce być zdrowy i sprawny.
Na plus: trening rano łatwiej zamienić w nawyk — „odhaczasz" ruch, zanim dzień zdąży podsunąć wymówki i obowiązki. Poranny wysiłek bywa dobry dla rytmu dnia, energii i koncentracji.
Na minus: tuż po przebudzeniu ciało jest „chłodniejsze" i sztywniejsze, więc tym ważniejsza jest porządna rozgrzewka. Wydolność może być odrobinę niższa.
Na plus: ciało jest rozgrzane całodniowym ruchem, masz za sobą posiłki (czyli paliwo), a wydolność i siła bywają nieco wyższe. To dobra pora na mocniejszy trening i rozładowanie stresu dnia.
Na minus: bardzo intensywny trening tuż przed snem może u części osób utrudniać zasypianie; łatwiej też „odpuścić" wieczorem, gdy dopadnie zmęczenie. Tu pomaga zostawić bufor czasu przed snem.
💡 Sedno: rano wygrywa konsekwencją, wieczorem — odrobiną wydolności. Wybierz tę porę, w której najpewniej naprawdę poćwiczysz. Trening zrobiony „w gorszej porze" bije idealnie zaplanowany, którego nie wykonasz.
Nie ma jednej „magicznej" pory. Wieczorem wydolność bywa nieco wyższa, rano łatwiej o nawyk — ale różnice są małe i dla większości ludzi bez znaczenia. Najważniejsze pytanie nie brzmi „kiedy najlepiej", tylko „kiedy realnie to zrobię". I to jest najlepsza pora dla Ciebie.
Nie czekaj na idealny moment — wylosuj krótki trening i zrób go dziś.
Losuj wyzwanie →