Rozgrzewka to ten etap, który najłatwiej „przeskoczyć", gdy się spieszysz. A szkoda — to kilka minut, które realnie przygotowują ciało do wysiłku i zmniejszają ryzyko, że coś sobie naciągniesz. I co ważne: dobra rozgrzewka nie polega na siedzeniu w bezruchu i rozciąganiu się, jak wielu z nas uczono.
Rozgrzewka podnosi temperaturę mięśni, poprawia ukrwienie i dostarczanie tlenu, dzięki czemu mięśnie pracują wydajniej i są mniej podatne na uraz. Przygotowuje też układ nerwowy i stawy do ruchu, który za chwilę wykonasz [1]. Krótko: rozgrzane, dotlenione mięśnie i „obudzone" stawy znoszą obciążenie znacznie lepiej niż te wyrwane prosto z bezruchu.
Analiza obejmująca ponad 21 tys. uczestników wykazała, że wdrożenie programu rozgrzewki zmniejszyło liczbę urazów o 36% w porównaniu z grupą bez rozgrzewki [2].
Tu obalamy popularny błąd. Długie, statyczne rozciąganie (trzymanie skłonu czy rozciągniętego mięśnia) przed treningiem siłowym czy dynamicznym nie jest najlepszym pomysłem — badania pokazują, że może chwilowo obniżać siłę i moc mięśni. Lepiej sprawdza się rozgrzewka dynamiczna: ruchy zbliżone do tego, co za chwilę będziesz robić, wykonywane płynnie i z rosnącym zakresem [3].
💡 Zapamiętaj: statyczne rozciąganie zostaw na koniec treningu (na wyciszenie/elastyczność). Przed treningiem rozgrzewaj się ruchem, nie bezruchem.
Ostatni punkt to złota zasada: najlepsza rozgrzewka przypomina trening, tylko w wolniejszej, lżejszej wersji. Rozgrzewasz dokładnie to, co za chwilę obciążysz.
Im intensywniejszy lub bardziej dynamiczny trening (skoki, sprinty, ciężary), tym ważniejsza rozgrzewka. Przy bardzo spokojnej aktywności (powolny spacer) wystarczy zacząć łagodnie. Ale przy treningu obwodowym czy HIIT — kilka minut rozgrzewki to inwestycja, nie strata czasu.
Zrób 5 minut rozgrzewki, potem wylosuj trening dnia w FitDzis.
Losuj wyzwanie →